Mówisz:
Nie chcę dziś o tym rozmawiać. Muszę odpocząć i możemy wrócić do tego jutro.
Druga osoba odpowiada:
Czyli znowu uciekasz od problemu.
Próbujesz jeszcze raz:
Nie uciekam. Po prostu naprawdę nie mam teraz na to przestrzeni.
I pojawia się kolejna reakcja:
Zawsze tak mówisz. To przynajmniej powiedz mi, dlaczego nie chcesz ze mną rozmawiać.
Nagle przestajesz wyjaśniać problem, z powodu którego zaczęła się rozmowa.
Bronisz samego prawa do posiadania granicy.
I właśnie wtedy najtrudniej jest ją utrzymać.
Granica nie jest prośbą o zgodę
Kiedy mówisz:
Nie chcę, żebyś wchodził do mojego pokoju bez pukania.
możesz mieć nadzieję, że druga osoba odpowie:
Jasne, rozumiem.
Ale nie musi.
Może powiedzieć:
Przecież nic się nie dzieje.
Po co robisz z tego taki problem?
Przecież jesteśmy rodziną.
Twoja granica nie musi być dla drugiej osoby przyjemna, żeby była ważna.
Nie oznacza to, że każda granica jest automatycznie rozsądna ani że nie można o niej rozmawiać. W relacjach normalne jest szukanie wzajemnego porozumienia.
Różnica polega na tym między:
„Wyjaśnijmy sobie, jak to będzie działać.”
a:
„Będę ignorować twoją granicę, dopóki nie przekonasz mnie, że masz do niej prawo.”
Nie podawaj dziesięciu różnych powodów
Kiedy druga osoba odrzuca naszą granicę, często mamy tendencję do szukania lepszego argumentu.
Potrzebuję dziś wieczorem pobyć sam.
„Dlaczego?”
Bo jestem zmęczony.
„Przecież cały dzień siedziałeś w biurze.”
Tak, ale miałem dużo pracy.
„To przecież możemy być razem i tylko odpoczywać.”
A ty dodajesz kolejne powody.
Problem polega na tym, że każde nowe wyjaśnienie daje kolejny punkt, o którym można dyskutować.
Czasami bardziej pomocne jest przestać szukać idealnie przekonującego argumentu:
Rozumiem, że chciałabyś spędzić czas razem. Ja jednak potrzebuję dziś wieczoru dla siebie.
Druga osoba być może już zna twój powód.
Po prostu się z nim nie zgadza.
A to dwie różne rzeczy.
Powtórzenie granicy nie jest niegrzeczne
Kiedy musimy coś powiedzieć po raz drugi, często czujemy, że powinniśmy już mówić ostrzej.
Nie musimy.
Możemy po prostu powtórzyć tę samą wiadomość.
Nie chcę teraz o tym rozmawiać.
„Ale musimy to rozwiązać.”
Zgadzam się, że musimy to rozwiązać. Dziś wieczorem jednak nie będę o tym rozmawiać. Możemy jutro po pracy.
Powtarzanie może wydawać się nietypowe, ponieważ jesteśmy przyzwyczajeni do reagowania na każdy nowy argument.
Czasami jednak właśnie proste powtórzenie jest skuteczniejsze niż dalsze tłumaczenie się.
Uznanie emocji nie oznacza ustąpienia
Drugiej osobie może być naprawdę przykro z powodu twojej granicy.
Cieszyłem się, że przyjdziesz.
Nie musisz ignorować jej rozczarowania:
Rozumiem, że jest ci przykro.
Ale nie musisz też natychmiast zmieniać swojej decyzji:
Ale dziś nie przyjdę.
Oba zdania się nie wykluczają.
Możesz również powiedzieć:
Rozumiem, że chciałbyś dostać odpowiedź od razu. Ja jednak muszę to przemyśleć i odezwę się jutro.
Empatia nie jest tym samym co zgoda.
Uważaj na przekonywanie przez wzbudzanie poczucia winy
Niektóre reakcje mogą brzmieć na przykład tak:
Gdyby ci na mnie zależało, zrobiłbyś to.
Ja zrobiłabym dla ciebie wszystko.
Czyli moje potrzeby nic dla ciebie nie znaczą.
Takie zdanie łatwo wciąga nas w udowadnianie:
Ale oczywiście, że mi na tobie zależy! Przecież w zeszłym tygodniu…
I rozmowa po raz kolejny przenosi się gdzie indziej.
Możesz oddzielić relację od konkretnej decyzji:
To, że mówię „nie” w tej sprawie, nie oznacza, że mi na tobie nie zależy. Moja odpowiedź jednak pozostaje taka sama.
Nie ma potrzeby za każdym razem udowadniać całej relacji, gdy odmawiasz jednej prośbie.
Kiedy druga osoba bagatelizuje granicę
Czasami nie usłyszysz bezpośredniego „nie”.
Zamiast tego:
Za bardzo się tym przejmujesz.
To przecież nie jest żadna granica.
Normalny człowiek nie miałby z tym problemu.
Łatwo wtedy zacząć zastanawiać się, czy jesteś zbyt wrażliwy albo czy twoja potrzeba jest „normalna”.
Bardziej pomocne może być powrócenie do konkretnego zachowania:
Może dla ciebie nie jest to ważne. Dla mnie jest. Proszę, następnym razem zapukaj przed wejściem.
Nie musicie zgadzać się co do tego, jak duży to problem, żeby móc rozmawiać o konkretnej zmianie.
Granica czasami potrzebuje także konsekwencji
Powiedzenie:
Nie chcę, żebyś na mnie krzyczał.
jest jasnym komunikatem.
Jeśli jednak druga osoba nadal krzyczy, ważne jest, żeby wiedzieć, co zrobisz ty.
Na przykład:
Jeśli będziemy kontynuować rozmowę w taki sposób, teraz ją zakończę. Możemy wrócić do niej, gdy oboje będziemy spokojniejsi.
A jeśli krzyk trwa nadal, granica nabiera znaczenia, gdy rzeczywiście jej dotrzymujesz:
Kończę teraz tę rozmowę. Wrócimy do niej później.
Konsekwencja nie jest karą.
Nie chodzi o:
Jeśli nie będziesz mnie słuchać, to przez tydzień się do ciebie nie odezwę.
Chodzi o to, by powiedzieć, co zrobisz, aby chronić swoją granicę.
Nie obiecuj konsekwencji, której nie chcesz zastosować
W napiętej rozmowie łatwo powiedzieć:
Jeśli zrobisz to jeszcze raz, już nigdy mnie nie zobaczysz.
Taka wypowiedź może być raczej groźbą niż granicą.
Lepiej wybrać realistyczny krok:
Jeśli nadal będziesz czytać moje wiadomości bez pozwolenia, nie będę zostawiać odblokowanego telefonu i będziemy musieli zastanowić się, jak odbudować zaufanie między nami.
Granica jest znacznie mocniejsza, gdy naprawdę potrafisz zrealizować jej konsekwencję.
Nie każde przekroczenie granicy jest celowe
Warto również nie interpretować automatycznie każdego naruszenia jako ataku.
Ludzie zapominają. Czasem coś źle rozumieją. Stare nawyki zmieniają się powoli.
Powiedziałeś na przykład:
Proszę, zanim zaprosimy kogoś do domu, uzgodnijmy to wspólnie.
A partner miesiąc później zaprasza znajomego bez wcześniejszego uzgodnienia.
Możesz najpierw powiedzieć:
Ustaliliśmy, że będziemy wcześniej uzgadniać wizyty. Tym razem tak się nie stało. Potrzebuję, żeby następnym razem to obowiązywało.
Dopiero powtarzające się ignorowanie tej samej jasno sformułowanej granicy może wskazywać, że nie chodzi tylko o nieporozumienie.
Granice muszą działać w obie strony
Czasami myślimy:
„Jeśli to moja granica, druga osoba musi ją zaakceptować.”
Granica nie może jednak być narzędziem do kontrolowania drugiej osoby.
Na przykład:
Moją granicą jest to, że nie wolno ci wychodzić ze znajomymi.
w rzeczywistości określa zachowanie drugiej osoby.
Inne sformułowanie mogłoby brzmieć:
Nie chcę być w związku, w którym partner każdego wieczoru wraca do domu pijany.
Teraz opisujesz, co jest akceptowalne dla ciebie i jaką decyzję możesz podjąć ty.
Zdrowa komunikacja oznacza więc nie tylko umiejętność ustalania własnych granic, ale także umiejętność wysłuchania granic drugiej osoby.
Co zrobić, gdy druga osoba wielokrotnie odrzuca granicę?
Jeśli jasno wyjaśniłeś granicę, kilkakrotnie ją powtórzyłeś, a druga osoba nadal ją ignoruje, kolejne, jeszcze doskonalsze sformułowanie może nie rozwiązać problemu.
W takiej sytuacji pytanie nie musi już brzmieć:
„Jak mam to lepiej wyjaśnić?”
ale:
„Co zrobię, jeśli wiem, że ta granica nie będzie respektowana?”
Może to oznaczać na przykład ograniczenie określonej sytuacji, odejście od konkretnej rozmowy, zmianę sposobu współpracy lub ponowne przemyślenie tego, jak działa relacja w danym obszarze.
Dobra komunikacja potrafi wiele rzeczy wyjaśnić.
Nie może jednak zmusić drugiej osoby do respektowania decyzji, której nie chce respektować.
Co możesz więc powiedzieć?
Nie ma jednego uniwersalnego zdania. Pomocne mogą być jednak krótkie sformułowania:
Rozumiem, że się z tym nie zgadzasz. Nie zmienia to jednak mojej decyzji.
Już wyjaśniłem, czego potrzebuję. Nie chcę dalej o tym negocjować.
Możemy porozmawiać o tym, jak praktycznie to rozwiązać, ale nie chcę ponownie uzasadniać, dlaczego mam tę granicę.
Jeśli rozmowa będzie nadal przebiegać w ten sposób, teraz ją zakończę.
Nie mówię ci, co masz zrobić. Mówię ci, co zrobię ja, jeśli ta sytuacja będzie trwać.
Siła tych zdań nie tkwi w ich surowości.
Polega na tym, że są jasne i nie potrzebują dziesięciu kolejnych zdań na swoją obronę.
Celem nie jest pokonanie drugiej osoby
Ustalanie granicy nie powinno być walką o władzę.
Idealny rezultat to nie:
„Zmuszę go, żeby przyznał, że mam rację.”
Raczej:
„Jasno powiedziałem, czego potrzebuję, wysłuchałem drugiej strony i nie przestałem respektować swojej granicy tylko dlatego, że drugiej osobie się nie spodobała.”
Czasami okaże się, że można znaleźć kompromis.
Innym razem okaże się, że w konkretnej sprawie kompromis nie jest możliwy.
To również jest cenna informacja.
Najtrudniejsza bywa druga odpowiedź
Pierwszą granicę możemy przygotować wcześniej:
Nie chcę, żebyś przychodził do mnie bez zapowiedzi.
Prawdziwy trening zaczyna się jednak w chwili, gdy druga osoba odpowiada:
Na litość boską, przecież jesteśmy rodziną. Po co robisz z tego taki dramat?
Właśnie wtedy mamy tendencję do tłumaczenia się, ustępowania albo przeciwnie - atakowania.
W Duovio możesz przećwiczyć taką sytuację. Wirtualna osoba zareaguje na twoją granicę, a ty możesz trenować jej powtarzanie, unikanie niekończącego się tłumaczenia się i wybieranie realistycznego kolejnego kroku.